<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="’Bunt żaków’ – pierwsza powojenna opera">
<author_1="Andrzej Wróblewski">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="7">
<date="1951-07-19">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Szeligowski jak i Brandstaetter wykazali sporo odwagi sięgając po tak trudny temat. Ale odwaga ich nie zawiodła. Rewolta krakowska, jeden z pierwszych, żywiołowych protestów uciskanych przeciw ciemiężycielom, pokazana została trafnie. Z sympatią i współczuciem śledzimy walkę Konopnego, który szuka sprawiedliwości u profesorów (kapitalna scena pod oknem rektora), u króla, występuje przeciwko sprzedajnemu żakowi Nosalowi. Ale ani król, ani profesorowie, zajęci scholastycznymi dociekaniami „czy aniołów zastęp wielki na koniuszku ostrej szpilki może stać?” — tej sprawiedliwości mu nie dają. Król, za namową magnatów, postanawia nawet aresztować przywódcę buntu Konopnego, który, dowiedziawszy się o tym, daje hasło opuszczenia miasta.
Ludzie występujący w operze reprezentują prawie wszystkie stany i XVI-wiecznej Rzeczypospolitej. Obraz tego społeczeństwa narysowany jest oszczędnymi, lecz trafnymi i wyrazistymi liniami.
Groteska i dramat
Muzyka Tadeusza Szeligowskiego, prosta, zrozumiała, a jednocześnie bogata, mieni się wszystkimi barwami i odcieniami uczucia — od groteskowej, kwartowej pieśni dziadowskiej, poprzez piękne partie chóralne często bez udziału orkiestry (bardzo ładna dumka Konopnego w początku IV aktu) i liryczne partie solistów (Arioso Konopnego) aż do dramatycznych momentów w scenie zabójstwa Łachmanka lub w przepięknej scenie końcowej. Język muzyczny, często świadomie archaizowany, pełne temperamentu sceny komiczne, znamionują całkowitą swobodę w operowaniu techniką kompozytorską.
Opera wrocławska pokazała i tym razem ogromną ambicję w połączeniu z pracowitością i zapałem. Widowisko otrzymało świetną oprawę scenograficzną Stanisława Jarockiego, który, jak w „Parii” i „Złotym koguciku” nadaje właściwie styl całemu przedstawieniu. Soliści — „pięta achillesowa” Opery — przemęczeni intensywnymi próbami, śpiewali z wyraźnym wysiłkiem. Zmęczenie odbiło się zwłaszcza na b. dobrym głosie Adama Dachtery (Konopny), który tak ładnie śpiewał w „Rigoletto”. Z męskich głosów korzystnie odcinał się Sławomir Żerdzicki jako rektor Prokopiades i Henryk Łukaszek jako Zygmunt August. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>